Kapucyni dla Ojczyzny


 

Obchodzone w tym roku stulecie odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę wydało mi się doskonałą okazją do upamiętnienia przynajmniej niektórych braci kapucynów, którzy przez wieki zapisali się w historii jako obrońcy wolności naszego narodu.

Już chwała, jaką się okrył król Jan III Sobieski, opiekun i fundator kapucynów w Polsce, udzieliła się również i zakonowi poprzez postać, dziś już świętego, kapucyna bł. Marka z Aviano, który towarzyszył królowi w wyprawie wiedeńskiej. W dzień bitwy kapucyn odprawił Mszę Św., do której służył sam Sobieski, a potem pobłogosławił chrześcijańskiej armii. Bitwa wygrana w dniu 12 września 1683 zadecydowała o przyszłości Europy. Dlatego przekazy historyczne, legenda, poezja i dzieła sztuki zaakcentowały pozytywny udział bł. Marka z Aviano w jednej z najważniejszych bitew świata w obronie chrześcijańskiej kultury. Nie zabrakło w historii polskich kapucynów naśladowców Błogosławionego. We wszystkich mniejszych i większych zrywach narodowościowych bracia byli obecni. Niepodobieństwem jest powiedzieć o wszystkich, ale wspomnijmy przynajmniej niektórych.

W konfederacji barskiej (1768-1772) skierowanej głównie przeciw carskiej Rosji i przez nią zwalczanej, spotykamy siedmiu kapucyńskich kapelanów. Jednym z nich był o. Lucjana Velle, Morawianin gwardian klasztoru w Rozwadowie, zmarły w 1812 roku, spoczywający w kryptach rozwadowskiego kościoła.

Insurekcja Kościuszkowska związana jest historycznie z klasztorem w Krakowie. W dniu jej rozpoczęcia, 24 marca 1794, Tadeusz Kościuszko wraz z gen. Józefem Wodzickim i towarzyszącymi im osobami o świcie wysłuchał Mszy św. w kaplicy Loretańskiej. Po niej gwardian o. Tadeusz Krawczyński poświęcił szable i wygłosił krótkie przemówienie: „jak niegdyś jeden z kapucynów, Wielebny Marek z Aviano błogosławił przesławnemu królowi polskiemu Sobieskiemu, tak ja wam błogosławię.” W końcu podał uczestnikom krzyż do ucałowania i pokropił obecnych wodą święconą. Na osobistą prośbę Kościuszki gwardian wyznaczył o. Franciszka Ksawerego Sochackiego na kapelana przysięgłego, który brał udział w bitwie pod Racławicami, Szczekocinami i w Warszawie, oblężonej przez wojska rosyjskie i pruskie.

Podczas powstania listopadowego (1830) jednym z kapelanów był o. Trankwilin Romanowski. W zakonie spełniał obowiązki kaznodziei, wikarego, a następnie proboszcza w parafii Uszyca. W latach 1830 i 1831 mieszkał w Brusiłowie. Podczas powstania był kapelanem w oddziale Leona Stempowskiego, marszałka powiatu uszyckiego. Po rozbiciu oddziału Stempowskiego uwięziono i skazano na roboty. W Kijowie konwój zatrzymał się w miejscowym wi